Ubezpieczenie to podstawa by dostać odszkodowanie
Kiedy byłam małą dziewczynką często się kaleczyłam, rozbijała, upadałam. Jest to chyba normalne i charakterystyczne dla tego okresu rozwoju dziecka. Nieświadoma skutków powtarzałam te niebezpieczne sytuacje. Troskliwi rodzice się martwili, upominali, ale jednak nic nie pomagało. Pewnego dnia, bawiąc się na wysokiej górze i zjeżdżając na sankach, zupełnie nieświadoma zagrożenia czyhającego na mnie na podnóżu górki, zjechałam z szybką prędkością na dół. Zanim się zorientowałam, leżałam już na ziemi cała poobijana ze złamaną ręką. Na szczęście ktoś wezwał pogotowie także nic poważnego mi się nie stało. Rodzice dopiero po paru dniach uświadomili sobie, że przecież należy nam się odszkodowanie. Byłam ubezpieczona, a w takich wypadkach po obdukcji lekarskiej należy złożyć wniosek i czekać na odszkodowanie. Ubezpieczyciel zwlekał zarówno z załatwieniem wszelkich formalności jak i datą naszego spotkania. Wniosek wreszcie przeszedł mimo wielkich oporów. Odszkodowania powypadkowe to problem, gdyż pieniądze na rehabilitacje są potrzebne od razu po wypadku, a ubezpieczyciele zwlekają z wypłatami. Czas oczekiwania na odszkodowanie przerósł oraz przegonił okres gojenia się złamania. Ręka była znowu zdolna do pracy, zabawy, a ja jako bardzo ruchliwa i energiczna dziewczynka wykorzystywałam to w pełni.